poniedziałek, 18 czerwca 2018
Marynarze z SNLF 1932 WIP1
środa, 13 grudnia 2017
Ha-Go WIP
sobota, 24 czerwca 2017
Bunkier WIP3
Parę wolnych chwil, więc wygniotłem skały do końca, opaćkałem mixem wikolowo-gipsowym, miejscami dodając herbaciano-kawową posykę. Gdy wszystko dobrze podeschło położyłem parę podstawowych kolorów z aero... c.d.n
By wzbogacić fakturę obstukałem skały drucianą szczotką
Miks wikolu, gipsu i czarnego pigmentu. Tężejąc pozwolił na zalepienie brzydkich szpar. Nakładane pędzlem i szpachelkami.
Zostawione na parę godzin do wyschnięcia.
Już po aerografie. Jak się kolor przyjął ocenię przy dziennym świetle.
niedziela, 18 czerwca 2017
Bunkier WIP2
Podejście drugie czyli wygniatanie styroduru. Użyłem do tego celu paru ciekawie ukształtowanych kamulców, które pożyczyłem z nasypu kolejowego.
czwartek, 15 czerwca 2017
Bunkier WIP1
Powoli, w wolnych chwilach których, nie mam ruszam z tematem bunkra. Pierwsza zajawka pojawiła się jakiś czas temu, hmm... tylko dwa lata opóźnienia.
Na razie, trzy krzywe fotki, no bo i nie ma jeszcze o czym opowiadać.
niedziela, 26 marca 2017
Curtis pod pędzlem WIP
niedziela, 19 marca 2017
Stuart Malutki WIP
Model z nowych ramek, skleja się dobrze, jeden mały mankament to krzywa forma stojaka pod KM na wieży. Pojazd do złożenia w trzech różnych wariantach, załączone są kalkomanie dla większości frontów i armii w których był używany, niestety japońskich nie stwierdzono. W zestawie są też piloci, brytyjski, amerykański i sowiecki. Fotka rodzinna z innymi małymi czołgami.
sobota, 11 marca 2017
Ka-Mi WIP i aero po przeglądzie
Po frustracjach związanych z ostatnim psiukaniem z aero, naszła mnie myśl by wywalić to chińskie badziewie i kupić coś porządnego.
Ponieważ krok taki, byłby ostatecznym dla ich żywota, litościwie postanowiłem dać pistoletom jeszcze jedną szansę. W sumie mam ich siedem różnych, każdy mniej lub bardziej nie działał i tylko swoją obecnością mnie irytował.
Wylosowałem dwa, podstawowy, z dyszlem 0.5 i dość sporym pojemnikiem oraz drugi z tycią komorą na farbę, ale za to z precyzyjną dyszą. Rozkręciłem je do ostatniej śrubki i zrobiłem generalny przegląd, starając się odkryć gdzie i jak zbierają się resztki farby. Całość prac serwisowych zajęła mi ze 20 minut. W tym większym zapaćkana była dysza, Wamod i jakiś profesjonalny szuwaks Ojca odmyły ją idealnie. W drugim, dyszę musiałem przepychać igłą Millera (taki dentystyczny drut stalowy średnicy grubszego włosa ale zwężający się, generalnie służy do leczenia kanałowego, tu się idealnie sprawdził) oraz wcześniej wspomnianymi płynami. Odkryłem też, że zaklejona była igła. Po całości wzdłuż, uwalana jakąś lepką biało niebieską farbą, mam wrażenie że młody ćwiczył psikanie olejami. W każdym razie po wyczyszczeniu, oba aero działają idealnie, igły chodzą precyzyjnie, strumień powietrza i farby jest pod pełną kontrolą.
Skoro działy to złapałem pierwsze coś co było pod ręką, trafiło na Ka-Mi i po paru minutach mam czołg w podkładzie, z rozjaśnieniem i podstawowym cieniowaniem. Do podsuszania, pomiędzy kolejnymi warstwami używałem suszarki. Mam wrażenie, że jej działanie pomogło uzyskać matową powierzchnię. Dalej będę już dłubał z pędzla. I fotka na koniec:
piątek, 24 lutego 2017
Ss-ki WIP
niedziela, 29 stycznia 2017
Nowe tanki, Ss-Ki, Ka-Mi, Shinhoto
Od pewnego czasu walczę ze sobą by siąść i coś podłubać przy ludkach. Bardziej niż czasu brakuje mi chęci. Masa prawie skończonych SNLF czeka na zlitowanie, nowe czołgi zbierają kurz. Bitwa już w sobotę trzeba przysiąść do malowania.
Wybór padł na Shinhoto więc pierwsze pojechało na warsztat.
Malowanie w trzy i pół koloru. Barwy inne niż te ktorych używałem do tej pory. W teorii ma to być Birma w praktyce cholera wie, grunt że jest zielony, brązowy i piaskowo żółty w szerokich plamistych pasach, bez cienkich linii jak przy Chi-ha i Shi-ki. Podkład z aero, plan miałem by całość załatwić z pistoletu ale po pierwszych 10 minutach się zatkał, dostałem czkawki ze złości i odstawiłem go daleko od siebie by nie zwariować. Czas kupić dobre aero, grrr, wrrr, brrr...
Kolory, kładłem z pędzla w tym czasie Frodo zdoła umknąć przed Boromirem, drużyna na dobre się rozpadła, a trzech śmiałków przebiegło pod Fangorn a potem do Edoras (ostatnio maluję przy audiobookach, tym razem to Władcy Pierścieni). Trochę kombinowałem z efektami olejowymi, na fotkach praktycznie tego nie widać, może trochę na wieży. Gąsienice upaćkałem nowym wynalazkiem tzn trawą od AK. Specyfik w rodzaju technikali od GW, drobiny zielonych farfocli zalane jakimś lepiszczem. W teorii ma to być wgnieciona w traki trawa. Wrzuciłem trochę dla testu na parę podstawek ludków, zobaczymy co z tego będzie. Na gąsienicach jak widać, wcale tego nie widać.
Do końca prac nad Shinhoto jeszcze trochę, zostały duperele, tablica rejestracyjna, lampki, oznaczenia, więcej kurzu i zacieków, ale to już po weekendzie. Następne czołgi czekają na swoją kolej. Dobrze by było zmalować je oba bo są niezbędne jako wsparcie dla SNLF, ale to pieśń przyszłości...
poniedziałek, 19 grudnia 2016
Plot Type 98 20mm Gun WIP
Odebrałem ostatnie zamówienie, było w nim działko przeciwlotnicze 20mm typ 98. Fajna zabawka, która może nieźle pokrzywdzić wroga. Model nówka, dopiero co wszedł do oferty. Dziś, korzystając z paru chwil wolnego, postanowiłem je skleić. No i się zaczęło...
Model był kompletny, trzech klientów obsługi, jakieś dynksy i patyczki, trochę sporo dupereli jak na tak, wydawać by się mogło, prostą rzecz. Każde sklejanie metali Warlorda to bolesne przeżycie ten, podobnie jak i wcześniejsze z którymi miałem styczność składa się dość opornie. Zaraz po wyjęciu z blistera złamałem główną oś. Pękła w zasadzie od pierwszego spojrzenia. Przyglądałem się przez dobrą lupę metalowi, spore kryształy sugerują przegrzanie, co ciekawe tylko ta część była krucha, reszta elementów daje się normalnie wyginać i wyprostować, lufa tradycyjnie była skręcona w precel.
Działko powinno być podniesione ponad poziom ziemi a opierać się tylko na trójnogu stworzonym z ram podwozia, tak by baza działa wraz z zawieszonymi na osi kołami unosiła się nad grunt, yhy, jassne...
Na stronie Warlorda, wszystko wygląda ładnie, przypuszczam że malarz dostał żywicowy odlew i był wstanie dobrze to ogarnąć. Metalowa wersja jest zbyt ciężka, by na trzech małych punktach przyczepu ram utrzymać się i nie opadać. Podkładałem pod działo kawałki greenstufu, ale nie bardzo to pomogło. Na razie skleiłem "na płasko". Wiem już jak powinno wyglądać, gdy ochłonę będę walczył dalej, może uda mi się to jakoś sprytnie popinować i podnieść. Rozpłaszczony model jest bardzo rozłożysty, musiałem wsadzić go na 80mm podstawkę, podniesienie powinno pozwolić na użycie na 60mm. Zobaczymy...
Aha, nie panikujcie jeśli nie znajdziecie w zestawie siodełka dla strzelca, jest przymocowane na stałe do jego tyłka.
Na koniec obleśna fotka z pierwszego WIPa...
sobota, 1 sierpnia 2015
Shi-Ki WIP
  Dwie godziny później...
Shi-Ki zgrubnie zrobiona, a może zrobiony, w sumie to nie wiem nawet jak to odmieniać nie mówiąc o rodzaju. Hmm, jakiej płci są czołgi? Działo chyba trochę za długie, rano je przytnę, wszystko jest za długie, ech... zrobię jeszcze nity to miejsce się przyda.
  Armata jest z jakiegoś plastikowego działa, którego złom znalazłem w pudle ze bitsami, obsada jest z fragmentów HDFu. Ciekawy materiał modelarski, chłonie cyjanopan jak gąbka co szybko i ładnie go utwardza, po paru minutach można już obrabiać pilnikiem. Greenstuff tradycyjny posłużył do zamocowania działa a Liquid do załatania szpar. Pojazd dowodzenia musi mieć dowódcę. Wybrałem tego bo miał szerokie plecy, a że otwarty wyłaz musiałem do czegoś zamocować, przyklejony jedynie do krawędzi zaraz by odpadł, oparty o figurkę trzyma się pewniej. Ludzik się zgarbił i wygląda na mocno strapionego, położę przed nim rozłożoną mapę sztabową, będzie trochę ciekawiej.
 Zaliczyłem drugie podejście do anteny poręczowej, pierwszą połamałem w trzy sekundy po wyjęciu z pudełka. Przy tej byłem dużo ostrożniejszy ale też się połamała. Mocowanie było dramatycznie irytujące. W tylnej części wieży miejsce znalazł oryginalny karabin maszynowy, w przedniej drewniana atrapa działa. W książkach piszą że były z drewna, to zrobiłem ją z wykałaczki.
Odlew czołgu był całkiem niezłej jakości, znalazłem jedynie jedną małą dziurkę. Lewa gąsienica pasowała idealnie, prawą należało dokarmić zieleniną. Doposażyłem tył w klapy zabezpieczające silnik, tak opancerzony nie obawiam się już żadnych samolotów! Zostało dorobienie reflektorów a może je sobie daruję, jeszcze nie wiem, na pewno zrobię nity i pewnie spawy wokół gniazda działa. Malowanie przewiduję podobne do pierwszej Chi-ha, ale to jakoś kiedyś...




























