niedziela, 27 marca 2022
Struktura organizacyjna japońskich dywizji
Teraz już nikt się nie wykręci niewiedzą przed złożeniem całej Dywizji SNLF.
niedziela, 22 listopada 2020
Dwa ciekawe filmy z Chin
niedziela, 12 stycznia 2020
IJN od Pulp Figures
czwartek, 15 listopada 2018
SNLF 1932
Pokolorowani SNLF gotowi do zdobywania Szanghaju. Czołg jest, brakuje jeszcze samochodów pancernych... Tu link do historii ekipy.
Dwa słowa o malowaniu, ku pamięci, bo planuję dorobić grenadierów i coś tam jeszcze, by z czasem wystawiać tylko granatowe mundurki. Jako, że Warlord nie rozpieszcza i dostępną mamy jedną ramkę plastików, to trzeba sobie jakoś radzić, trochę o tym napisałem wcześniej. Swoją drogą niezłe mam tempo, pół roku prawie co do dnia...
Mundur to czarny podkład ze spraya, potem mix pół na pół Deadly Nightshade (stary Citadel) z NATO Black (Air Vallejo). White Gray (Air Vallejo) na owijacze (w zasadzie to powinno się je zagładzić greenstuffem, ale mi się nie chciało) dwa razy bo raz nie kryło. Tak samo koszulka wyłażąca pod szyją. Trzewiki NATO Black. Paski Deneb Stone, potraktowane sepią i rozjaśnione White Gray. Kołnierz, hmm, mixem NATO Black i French Blue (Air Vallejo) z przewagą czarnego, szlaczek White Gray. Oporządzenie skórzane i tekstylne oraz broń wg standardów zwykłej piechoty.
Hełmy, i tu był problem, bo powinni mieć płaskie stare hełmy, wtedy jakimś jasnym piaskowym? (nie mogłem się dopatrzeć koloru) jeśli nowe to też są różne malowania, zrobiłem je na grafitowo-ciemno-szary jakimś szalonym miksem. Kiedyś, jak będzie dobre światło i ciśnienie, dorobię mosiężne kotwice.
Podstawki to posypka herbaciano-kawowa tym razem, dla wzmocnienia, przelana Sand and Gravel Glue, chwila pod suszarką, jak trochę podeschło to podziałałem pigmentami Trench Earth i Ash Gray od Kromlecha potem na PVA trawki i gąbki z GaleForceNine i Woodland Scenics. Typ ze sztandarem malowany jak reszta z tą różnica, że ma jaśniejszą czapkę, nie wiem czy to do końca poprawne, napisy niby złote na dwa kolory żółtego jakieś kropki i plamki. Ludek to metal z boxa SNLF z plastikowymi łapami tyczkarza ze zwykłej ramki. Średnio udane fotki, ale wylazło zbyt delikatne cieniowanie twarzy, przynajmniej zęby widać. I to tyle na dziś...
piątek, 20 lipca 2018
Marynarze SNLF w akcji czyli stare kroniki
poniedziałek, 18 czerwca 2018
Marynarze z SNLF 1932 WIP1
sobota, 6 stycznia 2018
Prawie Tarawa
Po Nowej Gwinei nadeszła pora by przetestować SNLF na plażach Tarawy, przyszła też nowa szmata, więc i ją warto było sprawdzić w boju, czy miękka, czy przyjazna i czy aby dobrze zielona...
Scenariusz pochodzi z Empire in Flames, rozdział Island Hopping, Scenario 8: Bloody Tarawa str. 101, nie mając wszystkich potrzebnych elementów ograniczyliśmy odrobinę scenariusz. Wycięliśmy większość bunkrów i wymagane łodzie, desant zaczynał się już przybrzeżnej płyciźnie, chodziło nam raczej o przetestowanie pewnych rozwiązań niż pełną grę na wymordowanie. Stąd też to tylko prawie Tarawa, na wersję pełną przyjdzie jeszcze czas, bo trzeba się do niej trochę przygotować.
Udział wzięli Gonzo (czyli ja piszący te słowa) dowodzący omnipotentnie znad krawędzi Japończyków oraz mój lokalny ziomal Piotrek, który od czasu do czasu masakruje mnie swoimi USMC...
Prawie raport:
Plażę szturmowali Amerykanie w sile, czterech oddziałów regularnej piechoty morskiej, dwóch oddziałów weterańskich raidersów, MMG, ekipy z bazooką oraz kolejnej z miotaczem ognia, pojawili się też inżynierowie by rozbroić miny, gdzieś przyczaił się snajper z kumplem, a na piaszczystym brzegu okopali się kolesie z lekką haubicą. Wszystkiemu przyglądał się czujnym okiem porucznik, bezpiecznie stojący w cieniu Tokyo Expressu czyli mocarnego Shermana.
Z drugiej strony gdzieś na wyspie głęboko okopani i w zasadzce znajdowały się skośnookie żółte diabły, oddział SNLF, sekcja z MMG, osobny MMG w bunkrze, gotowy na wszystko i zdesperowany samobójca, rusznica p-panc, dwa średnie moździerze, lekka haubica, snajper z pomagierem i samotny snajper z LMG. Przed wszystkich lekko wysunęli się zwiadowcy piechoty morskiej a grupę wspierały Ka-Mi i inżynieryjny SS-Ki, całością dowodził podporucznik.
Siły japońskie rozstawiają się całe od razu, włącznie z wysuniętymi obserwatorami, zwiadowcami i snajperami. Amerykanie mozolnie złażą ze swoich barek. (Poszliśmy na uproszczenie, transport wodny był wirtualny, choć oryginalnie scenariusz sugeruje by każda jednostka ma swoją łajbę. Ludki pojawiały się dowolnie na całej szerokości stołu 12" cali od brzegu. Mata jest dość głęboka bo dostosowana do pełnych desantów, ma 6" cali plaży, 12" płytkiej i 12" głębokiej wody.)
Tura Pierwsza:
Zabawa zaczyna się od nawały z okrętów, japońskie jednostki przyjmują dużo pinów, więc ta tura dla większości ich jednostek schodzi na podnoszeniu się z gleby. Opanowany MMG ostrzeliwuje inżynierów a moździerz celnie trafia w oddział piechoty.
...a w tym czasie pierwszy amerykański rzut dobija już do linii palm... (przy okazji wyszło że stare skattery mają taki sam kształt i rozmiar jak kostki rozkazów do Bolta)
Tura druga:
Drużyna z MMG zalicza FUBAR i wycofuje się na z góry zaplanowane pozycje, podobnie SS-Ki woli się wycofać niż ustawić na dogodnej do strzału pozycji. Samotny snajper ze swoim niezawodnym LMG ostrzeliwuje nadbiegających Rangerów, bez strat ale przygważdża ich za rzadką nadmorską roślinnością.
Coraz więcej Amerykanów wydostaję się z barek, pojawia się snajper i MMG, haubica jest jednak zbyt ciężka i blokuje się na rampie, z wyładunkiem mają też problem bazookowcy, a ekipa z miotaczem miast wysiadać woli sprawdzić szczelność zaworów zbiornika z paliwem. Nikt nie kwapi się przechodzić przez pola minowe, ich rozbrojeniem mają się zająć inżynierowie.
Tura trzecia:
Sherman rozwala MMG w bunkrze, miejsce zabitych zajmuje wariat z miną, może dopadnie do czołgu nim go skoszą karabiny wroga, otwór strzelniczy okazuje się jednak zbyt wąski, szkoda że nie sprawdził tego wcześniej... Wymiana ognia trwa, ginie paru Japończyków, wśród poległych jest samotny snajper. Rangersi podchodzą ostrzeliwując SNLF, ci jednak nic sobie z tego nie robią. Amerykańscy inżynierowie pod ogniem! Do plaży docierają miotacz ognia, bazooka i haubica.
SS-KI podjeżdża i rozgrzewa palniki w miotaczach. Japońska haubica po raz kolejny trafia inżynierów, zabijając jednego.
Tura czwarta:
Rangersi szarżują na SNLF! Japońska piechota morska ostrzeliwuje ich przed walką. Kilku Amerykanów pada lecz pozostali dopadają wroga. Wyszkolenie japońskich weteranów jest zdecydowanie lepsze i Jankesi zostają wybici do nogi.
Sherman podjeżdża i strzela w bok SS-Ki z działa, pudło! Poprawia potężną serią z ciężkiego karabinu co zaskakuje załogę ale zbiorniki mimo, że z cienkiej blachy wytrzymują tę nawałę. Obsługujący rusznicę liczy na medal, postanawia sam upolować wrogi czołg, wycofuje się na dogodniejszą pozycję i strzela w bok Shermana, ale pocisk rykoszetuje niczego nie uszkadzając. SS-Ki zieje ogniem! Piekielna struga trafia w stalowego potwora, płonące paliwo wlewa się do środka, Sherman staje w płomieniach! Widzący to Amerykanie wycofują się na plażę. Bitwa się kończy...
Podsumowanko:
Koniecznie trzeba zrobić znaczniki okopania, zapominamy co było okopane, przydałyby się łodzie. Konieczne na pełną Tarawę będą linie okopów i umocnień, warto dodać przejścia tunelami wg zasad z Nowej Gwinei. Wykorzysta się też pillboxy zamiast lub obok ziemnych bunkrów, atakujących MUSI być więcej, podobnie jak i czasu na grę.
niedziela, 10 grudnia 2017
SNLF koniec jest bliski
Ludki to miks jungle fighterów, boxa SNLF i plastikowych modeli, wszystko rzecz jasna z Warlorda. W sumie prawie czterdzieści ludków. Wolę nie liczyć ile nad nimi siedziałem, a raczej ile stali i zbierali kurz, nim przysiadłem do ich wykańczania. Koniec jest bliski, zostało krawędziowanie podstawek i oznaczenia, MMG w podkładzie stoją przepychają się w kolejce z grenadierami, Ha-Go w garażu, już poskładane, czeka na lakiernika. Zaprawdę, powiadam wam, koniec jest bliski!
Jako zajawka tego co was spotkać może w dżungli przyczajony strzelec, który w świetle zasad z Nowej Gwinei może być samotnym snajperem.
wtorek, 3 października 2017
Type 97 81mm Medium Mortar
Dziś, na szybko robiony, średni moździerz czyli Type 97 81mm. Malowany na szybko bo żadnych cudów tu nie potrzeba. Jedynym szaleństwem, które tu popełniłem są oczy dowódcy, średnio to wyszło na fotce, ale koleś ma piękne sarnie kawai gały, aż szkoda było ich nie zrobić.
W grze jest to średni moździerz, w wersji regularnej za +50pkt, można mu za dyszkę, dokupić przepatrywacza zwanego spotterem by skutecznie zwiększyć pole widzenia. Strzela jednym rodzajem amunicji (HE 2" +2 do zranień). W realu używano dodatkowej amunicji służącej do stawiania zapory przeciwlotniczej,wystrzelone pociski opadały na spadochronach i jakiś nieuważny pilot mógł się w to wpakować. W grze oczywiście tego nie uwzględniono.
poniedziałek, 2 października 2017
Type 2 Ka-Mi czyli mały pływak
Ka-Mi to ikoniczna konstrukcja inżynierów Cesarskiej Japońskiej Floty. Składając drugą armię opartą o SNLF musiałem ten czołg uwzględnić. Taki, jak zwykle, lakonicznie. Pojazd przepotężny nie jest, bo to takie pływające Ha-Go.
W grze to +95pkt za wersję regularną, uzbrojoną w dwa MMG i lekkie (słabsze +3) działo p-panc, szału nie ma ale na Tarawę można wystawić je dwa. Słodka focia, tank w asyście drużyny komandosów SNLF.
czwartek, 2 marca 2017
Niedoświadczeni kadeci z Sasebo
Jedna fotografia, która zmienia wszystko. Zostali na niej uwiecznieni kadeci szkoły Floty Cesarskiej z Sesebo. Kiedyś zostaną Piechotą Morską (SNLF), a być może niektórzy przejdą też szkolenie spadochronowe. Niniejszym problem niedoświadczonych żołnierzy został rozwiązany. Już wiem co będę malował w następnych tygodniach.
niedziela, 29 stycznia 2017
Nowe tanki, Ss-Ki, Ka-Mi, Shinhoto
Od pewnego czasu walczę ze sobą by siąść i coś podłubać przy ludkach. Bardziej niż czasu brakuje mi chęci. Masa prawie skończonych SNLF czeka na zlitowanie, nowe czołgi zbierają kurz. Bitwa już w sobotę trzeba przysiąść do malowania.
Wybór padł na Shinhoto więc pierwsze pojechało na warsztat.
Malowanie w trzy i pół koloru. Barwy inne niż te ktorych używałem do tej pory. W teorii ma to być Birma w praktyce cholera wie, grunt że jest zielony, brązowy i piaskowo żółty w szerokich plamistych pasach, bez cienkich linii jak przy Chi-ha i Shi-ki. Podkład z aero, plan miałem by całość załatwić z pistoletu ale po pierwszych 10 minutach się zatkał, dostałem czkawki ze złości i odstawiłem go daleko od siebie by nie zwariować. Czas kupić dobre aero, grrr, wrrr, brrr...
Kolory, kładłem z pędzla w tym czasie Frodo zdoła umknąć przed Boromirem, drużyna na dobre się rozpadła, a trzech śmiałków przebiegło pod Fangorn a potem do Edoras (ostatnio maluję przy audiobookach, tym razem to Władcy Pierścieni). Trochę kombinowałem z efektami olejowymi, na fotkach praktycznie tego nie widać, może trochę na wieży. Gąsienice upaćkałem nowym wynalazkiem tzn trawą od AK. Specyfik w rodzaju technikali od GW, drobiny zielonych farfocli zalane jakimś lepiszczem. W teorii ma to być wgnieciona w traki trawa. Wrzuciłem trochę dla testu na parę podstawek ludków, zobaczymy co z tego będzie. Na gąsienicach jak widać, wcale tego nie widać.
Do końca prac nad Shinhoto jeszcze trochę, zostały duperele, tablica rejestracyjna, lampki, oznaczenia, więcej kurzu i zacieków, ale to już po weekendzie. Następne czołgi czekają na swoją kolej. Dobrze by było zmalować je oba bo są niezbędne jako wsparcie dla SNLF, ale to pieśń przyszłości...
wtorek, 1 listopada 2016
Ikazuchisen blog o japońskim sprzęcie
piątek, 3 lipca 2015
Kup armię a czołg dostaniesz za darmo!
czwartek, 26 marca 2015
War In The Pacific: 28mm WWII SNLF & IJA - kickstarter






















