środa, 16 stycznia 2019

Torii w kolorach

Powoli buduję domki do oferty na Średniowieczną Japonię, trochę pod Test of Honor a trochę pod Okinawę czy inne Wyspy Domowe. Na początek Torii, brama świątynna malowana w duchu buddyjskim.

niedziela, 25 listopada 2018

Bonsai w wolnej chwili

Oficer Cesarskiej Armii w wolnej chwili zajmuje się pielęgnacją bonsai. Haiku o tym jak drzewko powstawało w niedalekiej przyszłości...

czwartek, 15 listopada 2018

SNLF 1932

Pokolorowani SNLF gotowi do zdobywania Szanghaju. Czołg jest, brakuje jeszcze samochodów pancernych... Tu link do historii ekipy.
Dwa słowa o malowaniu, ku pamięci, bo planuję dorobić grenadierów i coś tam jeszcze, by z czasem wystawiać tylko granatowe mundurki. Jako, że Warlord nie rozpieszcza i dostępną mamy jedną ramkę plastików, to trzeba sobie jakoś radzić, trochę o tym napisałem wcześniej. Swoją drogą niezłe mam tempo, pół roku prawie co do dnia...
Mundur to czarny podkład ze spraya, potem mix pół na pół Deadly Nightshade (stary Citadel) z NATO Black (Air Vallejo). White Gray (Air Vallejo) na owijacze (w zasadzie to powinno się je zagładzić greenstuffem, ale mi się nie chciało) dwa razy bo raz nie kryło. Tak samo koszulka wyłażąca pod szyją. Trzewiki NATO Black. Paski Deneb Stone, potraktowane sepią i rozjaśnione White Gray. Kołnierz, hmm, mixem NATO Black i French Blue (Air Vallejo) z przewagą czarnego, szlaczek White Gray. Oporządzenie skórzane i tekstylne oraz broń wg standardów zwykłej piechoty.
Hełmy, i tu był problem, bo powinni mieć płaskie stare hełmy, wtedy jakimś jasnym piaskowym? (nie mogłem się dopatrzeć koloru) jeśli nowe to też są różne malowania, zrobiłem je na grafitowo-ciemno-szary jakimś szalonym miksem. Kiedyś, jak będzie dobre światło i ciśnienie, dorobię mosiężne kotwice.
Podstawki to posypka herbaciano-kawowa tym razem, dla wzmocnienia, przelana Sand and Gravel Glue, chwila pod suszarką, jak trochę podeschło to podziałałem pigmentami Trench Earth i Ash Gray od Kromlecha potem na PVA trawki i gąbki z GaleForceNine i Woodland Scenics. Typ ze sztandarem malowany jak reszta z tą różnica, że ma jaśniejszą czapkę, nie wiem czy to do końca poprawne, napisy niby złote na dwa kolory żółtego jakieś kropki i plamki. Ludek to metal z boxa SNLF z plastikowymi łapami tyczkarza ze zwykłej ramki. Średnio udane fotki, ale wylazło zbyt delikatne cieniowanie twarzy, przynajmniej zęby widać. I to tyle na dziś...

poniedziałek, 8 października 2018

Steel pillbox z Betio

Przygotowania do obrony Tarawy idą ślimaczym tempem, teraz wziąłem się za punkty dowodzenia lub, jak kto woli, wzmocnione gniazda dla karabinów maszynowych.
Stalowe schrony z Betio to skręcane konstrukty jakby z innej epoki. Co do ich występowania źródła nie są zgodne, wątek na forum Axis History. Dobrze udokumentowane mamy jedynie te z Tarawy. Podobne lub nawet takie same widziano jednak na Aleutach, wyspa Kiska, poświadcza o tym jedno zdjęcie. Jest też duże prawdopodobieństwo, że pojawiały się także dużo wcześniej, jeszcze podczas zatargu z Rosjanami w Mandżurii.
Model pochodzi z mojej oferty, cięty laserem HDF. Malowany na czarnym podkładzie, najpierw rozjaśniony Gun Metalem, sfiltrowany sepiowym washem z aerografu i rozjaśniony na krawędziach jaśniejszym stalowym. Na koniec wcierałem, na sucho, ziemiste i piaskowe pigmenty.
W grze może to być schron dla karabinu maszynowego (weapon pit 25pts, New Guinea Campaign book p.123) dający skromny hard cover, wariacja na drewniany bunkier za 30pkt albo, coś co przemawia do mnie najbardziej, policzony wg VDS stacjonarny punkt obrony z pancerzem 7+, za 50pkt.
Tu do poczytania "Defense of Betio Island" from Intelligence Bulletin, March 1944" raport służb wywiadu wojskowego, post factum bitwy o Tarawę, omawiający umocnienia, na które nadziali się Amerykanie...

niedziela, 30 września 2018

Type 97 Bike czyli prox Kurogane

Dziś z rykiem silnika wjeżdża motor Type 97 u mnie robić będzie za Kurogane.
Warlord, w swojej nieskończonej mądrości, namieszał i upiera się przy tym by dokładać do Kurogane karabin maszynowy, niestety taka opcja w przyrodzie nie występowała. W razie gdyby Warlord się zdecydował na poprawki tudzież dodatki, będzie jak znalazł. Najbliższa okazja pojawi się przy książce kampanijnej na Birmę. W każdym razie, Kurogane z bronią jest dla mnie niestrawne więc będę wystawiał, jako samochód, ów motór z przyczepką. Model z oferty Company B dłubany ręcznie i w sumie daje radę. Było trochę kombinacji z przyłączeniem przyczepki, powinna być dalej ale oryginalne elementy nie pozwalały na takie mocowanie. Miałem dwie opcje, uciąć nogę kierowcy (dość radykalny ruch) albo skleić jakoś z tego co firma dała. Stojak karabinu powinien być zamontowany na środku ale bałem się że będzie odpadał przy transporcie więc mocowanie przesunąłem na front.
Malowanie, czarny podkład, opony z NATO Black Vallejo. Pojazd to Tamiya Brown Violet z aero po całości, trochę rozjaśnień różnymi militarnymi zielonymi plus jakieś minimalne przybrudzenia washami i pigmentami, na fotkach ledwo to widać, może później to jeszcze pogłębię. Zastanawiam się jak naskrobać gwiazdki na tablicach, szukałem kalkomanii ale takich małych nie znalazłem, może jak się wyśpię a i ciśnienie pozwoli coś dam radę namalować. Ludki kolorowane na ciemno, bo mają robić za marynarzy i wspierać moich SNLF na imprezie w Szanghaju.
Type 97 to licencjonowany klon Harleya-Davidsona produkowany w Kraju Zjadaczy Wiśni od 1935 roku. Działał głównie na obszarze kontynentu, na wyspach Pacyfiku pojawiał się sporadycznie. Uzbrojony i niebezpieczny od dziś będzie postrachem chińskich chłopów, partyzantów, komunistów, Kuomintangów i wszelkiej maści przeciwników Wspólnego Dobra pod Jednym Dachem. Słowo od Takiego i fotki na pamiątkę...

piątek, 14 września 2018

Broń ostatniej szansy czyli "Last Ditch Japanese Weapons of WW2"

Bardzo tragiczny w swoje wymowie film, ceramiczne granaty, czarno-prochowe samopały, kusze i łuki przeciw dozbrojonym po zęby Amerykańskiej i Radzieckiej armii (bo Sowieci na Kurylach by nie poprzestali)...
Wprawdzie do obrony Wysp Macierzystych zostały odsunięte najnowsze modele czołgów i resztki doborowych jednostek, ale ciężar walk najgorzej odczuliby angażowani cywile.
W Operacji Olimpic Amerykanie zakładali straty nawet do miliona własnych żołnierzy, jakie by ponieśli japońscy cywile, na szczęście już się nie dowiemy. W świetle tego wszystkiego, jakkolwiek strasznie by to nie zabrzmiało, bomby atomowe jawią się jak humanitarne rozwiązanie...