Wreszcie się udało przetestować (nie)oficjalnego skirmisza od Warlorda, czyli FireFight jest to dwu stronicowa nakładka na Bolt Action. Gramy garścią ludków, w naszym przypadku było to 11 i 13 oraz 9 i 11 sztuk. Każdy figurek działa sam, ma własną kostkę, biega i strzela i umiera wg normalnych zasad Bolta (plus, minus ale generalnie tak to jest Bolt Action). Gra wymaga terenu gęstego w opór oraz stołu o wymiarach 2' x 2' czyli jakieś 60x60cm, do dziś nie grałem na mniejszych stole (pomijając starcia w dungeoncrawlerach podczas sesji RPG) oraz dzisiejsze intro do Rangers of Shadow Deep...
Ludki wchodzą na stół z first wave`a losujemy kostkę z worka i działamy. W pierwszym starciu, IJA vs Kangury, udało mi się wygrać w rewanżu dostałem łomot, tzn oddział mi się złamał.
[EDIT]Noo dobra, w pierwszym prawie wygrałem bo Kangurzysyn zwany potocznie Terminatorem przeleżał pod oknem na cholera wie ilu pinach, zrzucił sześć czy siedem i podstępnie ukatrrupił DZIELNEGO SŁUGĘ JEJ CESARSKIEJ MOŚCI, po czym oddział uznał że musi już iść na sushi i sake czy inną tam herbatę z ryżem... [koniec EDITA]
Kluczem dobrej gry jest maksymalnie gęsty teren, walczy się o każdy węgieł, okno i drzwi!
Wprowadziliśmy kilka usprawnień.
- Po wejściu do budynku lub na piętro ludek, jeśli chce strzelać na zewnątrz, deklaruje który otwór zajmuje (zasada podobna do tej dla MMG)
- Ludki mogą sobie pomagać przy wspinaniu się do okien lub przez wyższe niż figurka murki. Jeden musi znajdować się w kontakcie z przeszkodą a drugi korzysta z jego pleców jak schodka i wykonując rozkaz Advance przechodzi na drugą stronę lub sięga do okna
Trzeba jeszcze temat ograć ale jest potencjał! Proponowane zasady nadadzą się jako łączniki pomiędzy większymi bitwami w kampanii, a autorzy pewnie coś tam jeszcze z czasem dodadzą, (już są pierwsze FAQ, nowy dobór jednostek (średnio mi pasuje) oraz zasady do rzucania granatami(OK)).
Podsumowując FireFight to wyśmienita zabawa i fajna odskocznia od wielkich starć, szczerze polecam!!
Garść fotek na koniec, domki nie do końca zmalowane, ale do testów wyciągnąłem co miałem...
sobota, 8 czerwca 2019
Firefight! czyli skirmisha (nie)oficjalnego testowanie
wtorek, 28 kwietnia 2015
4k na Pacyfiku
W ostatnią sobotę, na osłodę tym którzy nie wybrali się na Pyrkon, w Księgarni Nike (dawna Faber i Faber) odbył się skromny boltowy event. Na jednym stole bój o przełamanie Renu toczyły połączone siły radziecko-brytyjskie, broniący przeprawy Niemcy wytrzymali atak by przejść do masakrującego natarcia. Na drugim, Cesarska Armia odpierała atak kombinowanych sił australijsko-amerykańskich. Na naszym "pacyficznym" teatrze występowały aż cztery armie liczące po 1000pkt każda. Jak się mieliśmy przekonać to było dość sporo. Rozgrywaliśmy scenariusz Envelopment, pierwszy z podręcznika. Gęsty teren nie ułatwiał zadania atakującym aliantom. Gra szybko przerodziła się w liniową obronę japońskiej krawędzi stołu. Wstępne bombardowanie zarządzone przez Amerykanów nie wiele im pomogło, choć jeden z moich oddziałów do końca bitwy już nie zdołał się podnieść. Premierowo wystawiłem średni moździerz z obserwatorem, niestety jedynym jego sukcesem było wstrzymanie na chwilę amerykańskiego Shermana. Drugi wraży tank został rozbity przez aliancki ostrzał artyleryjski. Bitwa nie była specjalnie porywająca, zabrakło klasycznych boltowych zwrotów akcji. Trochę brakowało miejsca na rozwinięcie sił, 4k pkt to było zdecydowanie za dużo. Na koniec zgodnie doszliśmy do przekonania, że należy dać aliantom szansę na rewanż. Zwyczajowa garść fotek.
Alianci po swojej stronie stołów
Widok poglądowy na pacyficzny zakątek
Przyczajeni USMC w asyście Australijczyków, nieustępliwie zbliżają się do japońskich linii
W środku dżungli oddział australijskich zwiadowców odkrywa tajemnicze kamienie pokryte elfickimi runami
sobota, 18 kwietnia 2015
Wojna z Japońcami chronologia ze zdjęciami.
czwartek, 26 marca 2015
War In The Pacific: 28mm WWII SNLF & IJA - kickstarter
















