niedziela, 31 lipca 2016
piątek, 29 lipca 2016
Najskuteczniejsi japońscy piloci
czwartek, 14 lipca 2016
Laleczka IJA
3reich.us to ekipa, sądząc po końcówce adresu z USA, specjalizująca się w tworzeniu lalek w mundurach żołnierzy z Drugiej Wojny Światowej. Większa część w galerii to Niemcy. Lecz obok różnych Goebbelsów, Göringów, Hitlerów jest też paru chłopaków z Kraju Kwitnącej Wiśni. O ile Toshiro Mifune w mundurze dowódcy floty jakoś do mnie nie przemawia, to komandos z Giretsu Kuteitai wzorowany na starszym sierżancie Suzuki, robi wrażenie. Nie mogę rozgryźć czy jest to firma produkująca takie lalki, czy jakiś wariat przerabiający Kena (tego od Barbie) na militarne klimaty. Onegdaj w czasach pradawnych, na lata przed Action Manami, była moda na wojskowe lalki dla chłopców, szyte mundury, metalowa broń itp może to jakaś scheda po tamtej modzie...
sobota, 9 lipca 2016
Drugi ciężki moździerz rakietowy
W przypływie malarskiego szału machnąłem z rana drugi ciężki moździerz. Kolejne punkty w kolorze, +65 za regularny albo +84 za weterański. Pierwszy był tu.
Ten oparty jest poziomo, by mi się w trakcie gry nie mieszały. Malowanie belek, z czarnego podkładu, ciemny brąz i czarny wash, rozjaśnienia na krawędziach olejem AK Kursk Earth. Zacieki z trzech brązowych washy Vallejo. Na to trochę pigmentów. Górka z Miliputa. Blacha na szczycie osłaniająca drewno i śruby to boltgun metal, rdza z Ryza Rust od GW. Trawki wyszły jakieś takie byle jakie ale poprawię je przy okazji, dopasowując stylem do podstawek obsługi.
piątek, 8 lipca 2016
Type 1 47mm AT
 Armata p.panc typ 1 47mm, działo stosowane jako uzbrojenie główne w Chi-Ha Shinhoto oraz jako samodzielna jednostka. Siłą ognia szału nie robiło ale z racji lekkości konstrukcji było też używane przez oddziały spadochronowe, dostarczane w kilku zasobnikach.
Tradycyjnie słówko i obrazek od Takiego.
 W grze to średni anty-tank z +5 do penetracji za jedyne 75pkt, z obsługą regularną albo w wersji weterańskiej za +90pkt. Ujdzie, tarcza robi swoje. Sprawdziło mi się już parę razy ubijając, bez większego kłopotu, Shermany.
Tarcza działa ma firmowo brzydkie wygryzienie, pakowacz w pośpiechu brutalnie oderwał wlewkę uszkadzając model. W pierwszej chwili chciałem to nawet połatać, ale zostawiłem jako stylowy, jak to mówią za morzami, battle damage.
 Załoga w koszulach, co fajne, bo to dość rzadkie w moich zbiorach, większość żołnierzy mam w zwykłych bluzach. Malowanie typowe i powoli już ten zielony-khaki-musztardowy zaczyna mi wyłazić bokiem. Ratując zdrowie psychiczne pokombinowałem trochę przy podstawce, miejsca było dużo. Niewielkie górki zrobiłem z miliputa, przecieranego mokrą gąbką i szczeciniastym pędzlem. Na to poszły pigmenty Kromlecha i posypka. Malowałem te armatę na raty, śpieszyłem się na bitwę i byle szybko przykleiłem załogę tak jak stała z własnymi podstawkami. Pierwotnie chciałem zrobić ich dedykowanych zagłębieniach albo zetrzeć nadwyżkę ale nie było czasu i tak zostali. Musiałem te blachę jakoś sprytnie zamaskować. Idąc na skróty, przycwaniaczyłem i wyszło fatalnie, ratowałem się posypką i trawkami, ale ostateczny efekt mnie nie satysfakcjonuje. Nie przepadam za murami, stosami cegieł czy innym mobilnym coverem (są tacy gracze, którzy upierają się by to co na podstawce uwzględniać w grze...) ale parę badyli robiących za drzewka jestem wstanie przełknąć. Tym razem, posypki herbaciano-kawowej jakby mniej. Poszalałem za to na parę różnych sposobów z zieleniną. Ścięte czy zwalone drzewa to korzenie z ziemi wyrwane, moją ręką wyrwane, umyte i oczyszczone z brzydkiego błocka. Lekko przelałem je washami i okleiłem gąbkami które robią za jakieś porosty. Bluszcz z oferty Army Paintera, nie lubię tego wpadającego w turkus koloru, ale nie miałem siły by go przemalowywać, cholera zapomniałem o aero, można to było załatwić w dwie chwile. Garść fotek na koniec, wszystko się błyszczy bo lakier chyba jeszcze nie odparował, ech...
sobota, 2 lipca 2016
Wpis 52, typ 92 70mm armata batalionowa
Mała armato-haubica typ 72 70mm, czyli +40pkt. Działo, jak wszystkie inne japońskie sprzęty, o dość kompaktowej budowie. Wbrew pozorom, była to skuteczna, celna i nowoczesna broń. Używana na wszystkich frontach Pacyfiku, wielokrotnie dała się we znaki amerykańskich chłopakom. Dwa słowa o tej konstrukcji na wikipedii i słówko o Takiego
Malowanie nie odbiega od standardowego, dwóch z trzech członków obsługi jest wyjmowalnych. Skrzynka nie trzyma skali, szybki freehand na klapie ma uzasadnić jej obecność. Kreski nic nie znaczą, po prostu kilka krótkich maźnięć. Model działa dość trudny do sklejenia. Garść fotek na koniec.
niedziela, 12 czerwca 2016
Podstawka pod tankietkę WIP
W wolnych chwilach, a tych patrząc na ilość wpisów na blogach jakoś mało, dłubię różne różności. Jedną z nich jest podstawka pod tankietkę. Zacząłem ją, podstawkę nie tankietkę, zanim jeszcze pojazd do mnie przyjechał, będzie parę tygodni. Jest to ten rodzaj dłubania którego specjalnie przyśpieszyć się nie da z racji pewnych technologicznych restrykcji, w tym przypadku byłem spętany czasem schnięcia użytego lakieru. Moim celem jest stworzenie mini dioramki podstawki pod wyjątkowo mały czołg. Całość ma się zamknąć na powierzchni którą ogranicza swoim owalnym kształtem format typowej płyty CD.
Wybrałem jakąś starą podrapaną płytę po nikomu już nie potrzebnych back-upach dawnego projektu, poza zaklejeniu kawałkiem kartki otworu, dodałem wycięte i wygniecione kawałki styroduru. Początkowo miała to być scena na plaży z wyłażącym z wody Ka-Mi ale jeszcze go nie mam a pojawiła się tankietka więc będzie to bardziej dżunglowa scena. Najpierw na bardzo mokrym wikolu rozsypałem herbaciano-kawową posypkę i zostawiłem do wyschnięcia co trwało, nie wiedzieć czemu ze dwie doby, podobnie potraktowałem całość jeszcze dwa razy zyskując dość grubą warstwę ziemi. W miejscu gdzie miała pojawić się woda wyskrobałem trochę zostawiając miejscami płaską gołą płytą a gdzieniegdzie wyższe miejsca. Górki pomalowałem czarnym podkładem z aerografu i kombinując z tym dziwacznym ustrojstwem nabierając coraz większego doświadczenia, kryłem wszystko jeszcze parę razy różnymi wariantami zielonych, żółtych, washy (które zepsuły cały efekt ze dwa razy) i ponownie zielonych itp itd Przypuszczam, że to jeszcze nie koniec, ale nie mam odpowiednich kolorów a bełtanie z thinnerem jeszcze mi nie wychodzi tak jakbym sobie życzył, w wyniku czego zapycham aero co mnie srodze frustruje. W końcu położyłem pierwszą warstwę Sidoluxu i zostawiłem na dzień by wszystko odpoczęło, ponieważ zależało mi na tym by się jakieś kocie kłaki ni inne syfy nie poprzyklejały zaniosłem podstawkę na strychu do akwarium i co parę dni dolewałem kolejną warstwę, tak zleciał tydzień. Efekt wyszedł nieźle, Sidolux ma fajnego "fresnela" i dobrze łamie światło, falki porobiły się same. Jeszcze się nie zdecydowałem czy dodawać kolejną warstwę czy już robić nowe Water Effectem...
Planuję dalej zrobić malusią figurkę czy kapliczkę w orientalnym stylu spod której będzie tryskać strumyk zasilający świętą kałużę którą zbezcześci swoimi ubłoconymi gąsienicami japoński czołg. Na pewno będzie dużo roślin, naturalnych i sztucznych, a może pojawią się też jacyś przedstawiciele fauny. Jeszcze sporo zabawy...






















