W wolnych chwilach, a tych patrząc na ilość wpisów na blogach jakoś mało, dłubię różne różności. Jedną z nich jest podstawka pod tankietkę. Zacząłem ją, podstawkę nie tankietkę, zanim jeszcze pojazd do mnie przyjechał, będzie parę tygodni. Jest to ten rodzaj dłubania którego specjalnie przyśpieszyć się nie da z racji pewnych technologicznych restrykcji, w tym przypadku byłem spętany czasem schnięcia użytego lakieru. Moim celem jest stworzenie mini dioramki podstawki pod wyjątkowo mały czołg. Całość ma się zamknąć na powierzchni którą ogranicza swoim owalnym kształtem format typowej płyty CD.
Wybrałem jakąś starą podrapaną płytę po nikomu już nie potrzebnych back-upach dawnego projektu, poza zaklejeniu kawałkiem kartki otworu, dodałem wycięte i wygniecione kawałki styroduru. Początkowo miała to być scena na plaży z wyłażącym z wody Ka-Mi ale jeszcze go nie mam a pojawiła się tankietka więc będzie to bardziej dżunglowa scena. Najpierw na bardzo mokrym wikolu rozsypałem herbaciano-kawową posypkę i zostawiłem do wyschnięcia co trwało, nie wiedzieć czemu ze dwie doby, podobnie potraktowałem całość jeszcze dwa razy zyskując dość grubą warstwę ziemi. W miejscu gdzie miała pojawić się woda wyskrobałem trochę zostawiając miejscami płaską gołą płytą a gdzieniegdzie wyższe miejsca. Górki pomalowałem czarnym podkładem z aerografu i kombinując z tym dziwacznym ustrojstwem nabierając coraz większego doświadczenia, kryłem wszystko jeszcze parę razy różnymi wariantami zielonych, żółtych, washy (które zepsuły cały efekt ze dwa razy) i ponownie zielonych itp itd Przypuszczam, że to jeszcze nie koniec, ale nie mam odpowiednich kolorów a bełtanie z thinnerem jeszcze mi nie wychodzi tak jakbym sobie życzył, w wyniku czego zapycham aero co mnie srodze frustruje. W końcu położyłem pierwszą warstwę Sidoluxu i zostawiłem na dzień by wszystko odpoczęło, ponieważ zależało mi na tym by się jakieś kocie kłaki ni inne syfy nie poprzyklejały zaniosłem podstawkę na strychu do akwarium i co parę dni dolewałem kolejną warstwę, tak zleciał tydzień. Efekt wyszedł nieźle, Sidolux ma fajnego "fresnela" i dobrze łamie światło, falki porobiły się same. Jeszcze się nie zdecydowałem czy dodawać kolejną warstwę czy już robić nowe Water Effectem...
Planuję dalej zrobić malusią figurkę czy kapliczkę w orientalnym stylu spod której będzie tryskać strumyk zasilający świętą kałużę którą zbezcześci swoimi ubłoconymi gąsienicami japoński czołg. Na pewno będzie dużo roślin, naturalnych i sztucznych, a może pojawią się też jacyś przedstawiciele fauny. Jeszcze sporo zabawy...
niedziela, 12 czerwca 2016
Podstawka pod tankietkę WIP
poniedziałek, 6 czerwca 2016
Tankietka Type 94 +70pkt
Skrobana po kawałku i po trochu od pewnego czasu. Tankietka Typ 94 TK jest naprawdę maleńka więc się wszędzie schowa i (mam nadzieję) będzie skutecznie razić ogniem ze swojego MMG wrażych wojaków. Występuje w ograniczonej liczbie selektorów bo tylko w Upadku Singapuru `42, Ostatniej ofensywie Okinawskiej `45 i późnej Armii Kwantuńskiej `45. To dość ciekawe selektory i tankietka będzie miała szanse się wykazać.
Malowanie na trzy kolory, tym razem starałem się uniknąć czarnego paska pomiędzy przejściami. Farby to Vallejo, plus washe olejowe AK i pigmenty Kromlecha. Oznaczenia dojdą później jak dokupię naklejki.
Model Warlorda, przyszedł w niezłym stanie, metalowe części (klapa, pilot, karabin) bez zarzutu, żywica lekko zbąblowana na krawędziach ale jakoś tego, na szczęście, nie widać. Jedyny feler to wyszczypany dół wieży ale da się z tym żyć. Dowódca zachowany na przyszłość, klapa zamknięta. Pod ten model przygotowuję podstawkę sceniczną ale na razie jest ubabrana w wikolu i schnie.
wtorek, 26 kwietnia 2016
Stodoła w kolorach - przeklejka z BGS
czwartek, 21 kwietnia 2016
Salute 2016
poniedziałek, 28 grudnia 2015
Podcast o Bolt Action na 3d6.pl
wtorek, 22 grudnia 2015
Góreczka w kolorach
Testowa góreczka z blacho-maty kryta gipsem doczekała się chwili uwagi. Gips w roli masy okrywającej matę ostatecznie się nie sprawdza. Kruszy się na krawędziach i za mocno chłonie farbę i kleje. Następnym razem użyję dedykowanego wynalazku, nie bez powodu jest to masa akrylowa. Miałem w ręku górki i skałki zrobione przy jej użyciu, efekt jest zdecydowanie lepszy. Cóż, na tym polega testowanie.
 Góreczka dostała kolorów. Najpierw poszły dwie bejce, orzechowa i zielona. Gdyby to był akryl obie ściekły by w zagłębienia pozostawiając w nich ciekawy osad, jednocześnie wypuklenia też lekko przyjęły by barwę. Gips chłonął bejcę jak gąbka, efekt nie taki jakiego oczekiwałem. Gdy trochę podeschło, przelałem do zraszacza rzadko rozrobiony wikol i spsikałem górkę po całości, dałem chwilę by klej odrobinę osiadł na powierzchni i zacząłem sypanie najdrobniejszych posypek i trawek. Warstwa po warstwie nałożyłem, trochę chaotycznie i bez pomysłu, nakładałem coraz grubsze posypki. Każdą warstwę pokrywałem dodatkowo supermocnym lakierem do włosów. W końcu poszły, tufty, sterczące trawki, kwiatki i bluszcz, przyklejane na supergluta. Chrobotek leży na grubszych warstwach kleju polimerowego, strasznie mi się podoba jego intensywny kolor. Całość prac "ogrodniczych" zajęło mi około godziny. Zostało jeszcze dołożenie mchów i porostów. Na dość gęsty wikol tak jak przy drzewku wysypałem napełniacz do żywic. Na razie nie mam pomysłu ani czasu jak to pomalować, muszę się przejść po okolicy w poszukiwaniu inspiracji dla kolorów, na razie spokojnie sobie poczeka.
 Górka ma około 30cm średnicy i około 6 wysokości, nada się większości moich bitewnych projektów, choć jej trochę bajkowy nastrój sugeruje główne użycie w systemach fantasy. I fotki na koniec:
niedziela, 6 grudnia 2015
Samolot i bunkier
Kupiłem po taniości w Jadarze dwa fajne modele, jeden to dwupłatowiec z pływakami z 1925 roku, Curtis Racer R3X-2. Zrobię go w wersji utopionej na bagnie, raz że będzie pod kolejną odsłonę Figurkowego Karnawału Blogowego, którego tematem tym razem ma być woda, a dwa wzbogaci mi teren o kolejny fajny panel dobrze korespondując z bagiennym drzewem. Pilota nie będzie, a jeśli się pojawi to jedynie w wersji ogryzionego szkieletu.
I druga rzecz to bunkier spod Wizny, niby trochę duży, ale po dłuższej obserwacji doszedłem do wniosku że nada się na japoński. Natchnęły mnie opisy z Iwo Jimy i innych miejsc gdzie amerykanie nadziali się na żelbetowe konstrukcje wpasowane w naturalne ściany, coś w ten deseń będę robił. Za podstawę posłuży blacho-matą do terenów kolejkowych, skałki z gipsu i szpachli a tył będzie otwarty z przejściami do niższych poziomów i korytarzami prowadzącymi do pillboxów. Przed bunkrem worki z piaskiem, za którymi schowane będą gniazda moździerzy albo karabiny maszynowe. Zanosi się na trochę dłubania...
Parę słów o blacho-macie. Jest to produkt Woodland Scenic, podobnie jak i modele upolowana w Jadarze. Zaraz po zakupie zrobiłem mały test, ki diabeł. Otóż jest to dość gruba blacha aluminiowa pokryta jakąś fizeliną czy innym dziwnym miękkawym materiałem o dość długich splątanych włóknach. Modeluje się z niej większe powierzchnie i nie wymaga podpór czy konstrukcji by się trzymać w zadanej formie. Pokrywa się ją specjalnym lekkim gipsem, którego nie mam, więc użyłem zwykłego i trochę pożałowałem bo wysychał strasznie długo a całość mogłaby być ciut lżejsza. Rzadki gips wsiąka pomiędzy włókna, które go utrzymują co pozwala na położenie cienkiej warstwy, w moim przypadku w najgrubszym miejscu nie przekroczyło to 3mm, a po wyschnięciu gips się nie sypie.























